- Nie. Ja nigdy nie jestem zmęczony. - Powiedziałem i zaczołem się wznosić. - prowadż. Wilk prowadził do swojej jaksini, a ja leciałem za nim. Dolecieliśmy do jego jaskini. Raczej ja doleciałem, a on doszedł. Upadłem na posacke i sie położyłem, a on poszedł stworzyć kolejne świnstwo, którego nie powiiniśmy zarzywać. No ale kogo to obchodzi.
- Skończone - powiedział po jakimś czasie.
< Noctis>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz